Aby wypatrzyć Myhregården, wystarczy spojrzeć na skrzyżowanie Nygata, Østervåg i Klubbgata - wyróżnia się ceglasta fasada, wysokie, czerwone okna i elegancka narożna wieżyczka.
Wyobraź sobie, że nagle przenosisz się do starego Stavanger, do roku 1835. Tutaj, w miejscu dzisiejszego hotelu, słychać odgłosy młotków, beczek i… coś jeszcze! To nie przypadek - kiedyś był tu dom mieszkalny oraz destylarnia, czyli miejsce, gdzie powstawały lokalne trunki. Ale zanim nacieszysz się zapachem historii, wyobraź sobie tłum kobiet zajętych jesiennym ubojem owiec - mięso świeże, ale zapachy pewnie… różne! Między sklepikami i rzeźniczymi budami trwał nieustanny ruch - a gwar, śmiechy i nawoływania zlewały się z echem kroków na brukowanej ulicy.
Przenieśmy się teraz do roku 1901. Pewien pan Myhre, który miał za sobą aż sześć pokoleń rodzinnej historii w tym miejscu, postanowił postawić solidną, ceglaną kamienicę - i zrobił to z rozmachem, bo przez ćwierć wieku był to największy prywatny dom w Stavanger! Miał aż 120 pokoi! Wyobraź sobie przez chwilę właściciela, który próbował się odnaleźć w takim labiryncie - musiał mieć lepszą orientację niż niejedno GPS! W budynku przez lata działała farbiarnia, gdzie barwiono ubrania i tkaniny, a potem również pralnia. Może zapach pary wodnej i chemikaliów jeszcze gdzieś tu unosi się w powietrzu?
Ale to nie koniec niespodzianek! Podczas prac ziemnych znaleziono tu… szczątki morskich stworzeń i tajemniczą, półokrągłą kamienną konstrukcję - może pozostałość po dawnej studni lub stawie? A wszystko to na terenach, które kiedyś należały do szpitala miejskiego, z rocznym czynszem… zaledwie 20 øre! Nawet w tamtych czasach to była drobna opłata - wystarczała na bułkę, albo ciasteczko, chociaż raczej nie na kawę z tej kawiarni przy wejściu.
Właśnie tu, przy Nygata 20-24, Myhregården przetrwał zmieniające się epoki: od drewnianych domów i rzeźniczych stoisk, przez farbiarnię i największą rezydencję miasta, aż po elegancki hotel z butikowym klimatem. Od 2008 roku możesz tu nawet zanocować - każde z 53 pokoi jest niepowtarzalne! A może rozpoznasz wśród nich coś z ducha poprzednich właścicieli, od barwionych materiałów po echo dawnych historii? Jeśli usłyszysz jakiś tajemniczy szmer wieczorem, to pewnie duch starego Myhre sprawdza, czy nikt nie przesunął jego ulubionego krzesła!



