Przed tobą stoi solidny, szary budynek z geometryczną fasadą i dużymi oknami, w którego narożniku nad wejściem widnieje napis "STAVANGER TINGHUS" - wystarczy spojrzeć w lewo u zbiegu ulic.
No i jesteśmy przy miejscu, gdzie niejedna historia miała swój finał - Stavanger tingrett! Wyobraź sobie, że od 2007 roku nie tylko mieszkańcy Stavanger, ale też z Sola, Randaberg czy nawet tajemniczego Kvitsøy, wszyscy ci ludzie tu przychodzili, żeby toczyć spory większe i mniejsze. Ten budynek był świadkiem szmerów rozmów adwokatów, westchnień sędziów i stukotu młotka sądowego - czasem aż ściany drżały od emocji!
Kiedyś Stavanger tingrett obejmował tylko samo serce miasta, ale pewnego dnia przyszły zmiany - jak w dobrym serialu prawniczym. Połączyli się z Ryfylke tingrett, potem też z sądem z Jæren i Dalane, tworząc wielki nowoczesny sąd okręgowy. Ale nie tylko ludziom sądzili - nawet spory związane z tajemniczymi podwodnymi skarbami Norwegii, czyli ropą naftową, trafiały tutaj pod lupę! Wyobraź sobie tych sędziów analizujących mapy dna kontynentalnego. A dzisiaj? To miejsce nadal tętni historiami, których nie powstydziłby się żaden kryminał. I pamiętaj - tu nie stuka się w drzwi, tu stukasz tylko młotkiem sądowym!



