Aby dostrzec Szkołę Artystyczną w Stavanger, spójrz na biały budynek z centralną wieżą w pastelowych kolorach, ozdobioną dużym, kwiecistym muralem - nie da się pomylić!
Stoisz właśnie przed miejscem, gdzie sztuka wręcz wyskakuje na spacerowiczów z każdego kąta! Szkoła Artystyczna w Stavanger wygląda dziś jak niezwykły tort pokryty kwiecistym lukrem dzięki projektowi „Flower Tower”, który zamienił jej fasadę w prawdziwą feerię kolorów - chyba tylko motyle potrafią się tu lepiej wtopić w otoczenie! Jednak zanim stała się tak kolorowa, szkoła przeszła długą, nie zawsze spokojną drogę. Jej historia sięga aż 1957 roku, kiedy to grupa artystów z Rogaland postanowiła stworzyć atelier. Studiowali tu malarze, rzeźbiarze, a pewnie i jedna czy druga dusza, która nie wiedziała jeszcze czy chce malować, czy może tworzyć muzykę. W 1978 roku powstała prywatna szkoła, która wciąż się rozwijała, czasem zmieniała format działania, ale zawsze pielęgnowała twórcze zamieszanie.
W 2004 roku szkoła kupiła dwa zabytkowe drewniane domy - jeden z 1860, drugi z 1880 roku, połączone w 1928 zgrabnym, schodkowym wieżyczkiem. Wtedy jeszcze nikt nie spodziewał się kwiatowego szaleństwa na ścianach. Dopiero w 2007 roku, gdy artysta Michael Lin zaproponował projekt „Flower Tower”, rozpoczęła się wielka zmiana. Współpraca artystów, poparcie miasta i województwa oraz kulturalny rozmach Europejskiej Stolicy Kultury sprawiły, że szkoła rozbłysła farbami - a Ty możesz to dzisiaj podziwiać.
Ale nie kończy się tu lista przygód. Wyobraź sobie studentów biorących udział w nietypowych konkursach - raz wymyślali, co zrobić ze starym transformatorem, innym razem dekorowali domy na platformie wiertniczej. Nagrodzone projekty trafiały w najdziwniejsze miejsca, a jeden ze studentów, Anders Moss, został nawet wyróżniony pracą już na pierwszym roku! Dziś po korytarzach Szkoły Artystycznej w Stavanger przechadza się około 45 studentów, spotkasz tam młodych ludzi tuż po liceum i takich, którzy przeżyli już niejedną plamę farby na ubraniu po pięćdziesiątce. Uczy ich grono profesjonalnych artystów, a lekcje bywają tak żywiołowe, jakby ktoś mieszał farby z burzą śnieżną. Każdy, kto tu trafia, przynosi ze sobą inny kolor i dźwięk życia.
Tak więc, jeśli poczujesz lekką swędzącą potrzebę złapania za pędzel lub chociażby długopis - nie dziw się! To atmosfera tej szkoły tak działa - sztuka aż tu kipi!



