
Zwróć uwagę na kościół Santa Maria del Pi po lewej stronie, z jego masywną fasadą z płaskiego kamienia, którą definiuje ogromna, dwunastoramienna okrągła rozeta umieszczona prosto nad spiczastym, głęboko osadzonym wejściem. \n\nNazwa tłumaczy się jako Święta Maria od Sosny. Według lokalnych podań, drewniany wizerunek Maryi Panny został kiedyś znaleziony ukryty głęboko w sercu sosny. Aby to uczcić, społeczność zasadziła sosnę tuż przed budynkiem. Stała się ona żywą kotwicą, kawałkiem starożytnej ziemi trzymającym się mocno, podczas gdy kamienne miasto rosło i rozszerzało się wokół niej. \n\nW roku tysiąc pięćset sześćdziesiątym ósmym zasadzono konkretną sosnę, która urosła tak wysoko jak okoliczne dachy. Przetrwała stulecia miejskiej ekspansji, by spotkać swój koniec w tysiąc osiemset drugim roku, kiedy to pewien żołnierz z niewyjaśnionych przyczyn przebił jej pień bagnetem. Drzewo zmarło, ale miejscowi po prostu zasadzili kolejne. Od tamtej pory wciąż je przesadzają. Ten upór w utrzymaniu zielonego, żywego pomnika na wybrukowanym placu to cichy bunt, zapewniający, że stare tradycje przetrwają nawet w obliczu nacierającego współczesnego świata. \n\nSama bazylika wie wszystko o przetrwaniu. W tysiąc dziewięćset trzydziestym szóstym roku, u progu hiszpańskiej wojny domowej, antyklerykalne milicje podpaliły budynek. Gorąco było tak intensywne, że zawaliły się sklepienia, zakrzywione kamienne łuki podtrzymujące dach, i rozbiła się ta wspaniała rozeta, zsyłając tysiące kawałków szkła na plac. Jednak podczas gdy polityczne siły jutra groziły całkowitym wymazaniem przeszłości, zwykli sąsiedzi wbiegli w dym. Zignorowali cenne metale, zamiast tego chwytając archiwa parafialne. Ukryli dwunastowieczne papierowe dokumenty we własnych domach, chroniąc historyczną pamięć swojej społeczności przed pożarami przewrotu. \n\nW te kamienie wplecione są również starsze, mroczniejsze wspomnienia. Spójrz w górę w stronę szczytu tej wysokiej, ośmiobocznej dzwonnicy. Jej budowa w piętnastym wieku była tak monumentalnym wyzwaniem, że plotki naturalnie obwiniały siły nadprzyrodzone. Legenda głosi, że główny budowniczy zawarł pakt z diabłem, obiecując swoją duszę w zamian za ukończenie wieży. Diabeł miał odebrać swoją należność w momencie, gdy architekt postawi stopę na setnym stopniu spiralnych schodów. Architekt po prostu go przechytrzył, zatrzymując swoją pracę nad schodami na dziewięćdziesiątym dziewiątym stopniu, skupiając się na reszcie kościoła, aż zmarł spokojnie ze starości. Kiedy jego następca w końcu dodał setny stopień, diabeł był tak wściekły z powodu oszustwa, że tupnął nogą, zostawiając głęboki odcisk kopyta w kamieniu. Przyciągnęło to tak wielu ciekawskich gapiów, że dziewiętnastowieczne władze kościelne ostatecznie musiały załatać to cementem, tylko po to, by powstrzymać to widowisko. \n\nTa bazylika to ciche sanktuarium, gdzie stary mistycyzm wciąż opiera się czysto racjonalnemu światu. Jeśli chcesz wejść do środka, kościół jest otwarty codziennie, chociaż niedzielne godziny są nieco krótsze. Na razie udajmy się tuż za róg, aby poszukać arystokratycznej rezydencji, robiąc krótki spacer do Palau Maldà.


