
Spójrz na kamienny budynek po lewej stronie, charakteryzujący się płaską, prostokątną fasadą, uporządkowanymi rzędami balkonów z kutego żelaza i dużym, formowanym kamiennym łukiem obramowującym główne wejście. To jest Palau Maldà. Jeśli sprawdzisz pierwsze zdjęcie na ekranie, będziesz mógł dobrze przyjrzeć się temu łukowi, który pierwotnie prowadził prosto do pałacowych stajni.

W XVIII wieku ten pałac należał do Rafaela de Amat, pierwszego barona Maldà. Rafael był ekscentrycznym arystokratą, którego głównym dziełem życia był pięćdziesięciotomowy osobisty pamiętnik. Miał obsesję na punkcie tego, co nazywał słodkim lenistwem swojego życia. Daleki od bycia wielkim intelektualistą, baron pisał wyłącznie dla własnej rozrywki, wypełniając swoje strony szczegółowymi, niemal obsesyjnymi relacjami o swoich ekstrawaganckich posiłkach. Zaciekle bronił swojego prawa do dobrego jedzenia i jeszcze lepszego picia, i absolutnie odmawiał pisania w języku kastylijskim (hiszpańskim), który odrzucał jako język poborcy podatkowego.
Ale ta wygodna, frywolna bańka arystokratyczna pękła w 1808 roku. Kiedy Francuzi dokonali inwazji podczas wojny o niepodległość, przerażony baron został zmuszony do ucieczki ze swojego ukochanego pałacu. Ostatnie lata spędził jako bogaty uciekinier, wędrując od miasta do miasta, wściekle pisząc w swoim pamiętniku o tym, jak bardzo tęskni za swoim przytulnym życiem tutaj.
Od tego czasu budynek ten nieustannie próbował wymyślić dla siebie nową przyszłość, by ostatecznie zostać powstrzymanym przez swoją historię. Do 1942 roku rodzina się wyprowadziła, a parter i ogrody przekształcono w Galerías Maldà. Były to przeszklone korytarze handlowe wzorowane na paryskich pasażach. Okazały się ogromnym hitem. Przez ponad siedemdziesiąt lat mieścił się tam nawet ukochany szpital dla lalek, w którym chirurdzy od zabawek naprawiali porcelanowe oczy i zszywali kończyny z materiału.
Na górze dawne prywatne sale koncertowe barona stały się z czasem teatrem. Spójrz na drugie zdjęcie w swojej aplikacji, aby zobaczyć wewnętrzne schody prowadzące do tej samej przestrzeni na występy. Ale te ściany kryją głębszą tajemnicę. Podczas hiszpańskiej wojny domowej w latach 30. XX wieku, podczas gdy kościoły w całym mieście były atakowane, jedna z małych sal teatralnych pałacu potajemnie funkcjonowała jako baskijska kaplica katolicka. Pozostała bezpiecznie otwarta dla kultu pod samym nosem wszystkich. Kilkadziesiąt lat później, podczas renowacji kina w budynku w 2006 roku, robotnicy dokonali zaskakującego odkrycia. Ukryta bezpośrednio za ekranem kinowym znajdowała się duża hornacina, dekoracyjna wnęka w ścianie, w której niegdyś znajdowały się figury religijne tej tajnej wojennej kongregacji.

Jeśli chodzi o galerie handlowe poniżej, do lat 80. powoli zamieniały się w miasto duchów. Nagły wybuch nowoczesnego postępu nastąpił w 2017 r., kiedy to otwarto ogromny sklep z Harrym Potterem, na krótko przekształcając rozpadające się korytarze w kwitnące centrum dla fanów fantasy i popkultury. Ale magia nie trwała długo. Pod koniec 2024 r. prawie wszystkie nowe sklepy tematyczne nagle zamknęły swoje podwoje, pozostawiając historyczne korytarze w większości ponownie puste.
Wydaje się, że ten pałac zawsze utknął w przeciąganiu liny między swoimi wielkimi wizjami przyszłości a cichym echem swojej przeszłości. Zostawmy ten znikający arystokratyczny plac zabaw za sobą i udajmy się w stronę zupełnie innego rodzaju przetrwania. Czeka nas pięciominutowy spacer do naszego następnego przystanku, Starożytnej Synagogi.


