
Po lewej stronie zobaczysz ogromny kościół z jasnego kamienia o szerokiej, niedokończonej fasadzie, z trzema wysokimi portalami i ośmioma masywnymi kolumnami, które gwałtownie urywają się w połowie wysokości.
San Nicolò l’Arena sprawia wrażenie jednocześnie niedokończonego i ogromnego... i dokładnie taka jest jego historia. Jest to największy kościół na Sycylii, zajmujący powierzchnię ponad tysiąca pięciuset metrów kwadratowych, z kopułą wznoszącą się na około sześćdziesiąt sześć metrów. Należy on do benedyktynów, mnichów, którzy przybyli z Nicolosi, przynosząc ze sobą zarówno oddanie dla świętego Mikołaja z Bari, jak i nazwę związaną z samą ziemią: arena, czyli rena, czerwonkawy piasek, który charakteryzował ich wcześniejszy dom.
Ich przeprowadzka do Katanii wynikała w równym stopniu ze strachu, co z wiary. W XVII wieku erupcje Etny i najazdy na tereny wiejskie zmusiły mnichów do szukania bezpieczeństwa w obrębie murów miejskich. Pod koniec XVII wieku otworzyli tu wcześniejszy kościół, ale wtedy Etna znów dała o sobie znać. W tysiąc sześćset sześćdziesiątym dziewiątym roku lawa wdarła się do zachodniej części Katanii, pochłonęła bastion Tindaro i zniszczyła pierwotny kościół. Żar spalił ziemię tak gwałtownie, że zdawało się, iż oddaje mnichom ten sam czerwony piasek, jakby góra wypisała ich dawną nazwę z powrotem na ziemi.
Zaczęli więc od nowa. W tysiąc sześćset osiemdziesiątym siódmym roku rzymski architekt Giovanni Battista Contini nakreślił plan nowego kościoła, wielkiego i przemyślanego, wzorowanego na Bazylice św. Piotra w Rzymie. Wyobraził sobie plan krzyża łacińskiego - co oznacza długi korpus główny przecięty krótszymi ramionami - trzy nawy, wielką kopułę i wystarczającą przestrzeń dla tłumów pielgrzymów. Potem znów przeszkodziła im katastrofa. Trzęsienie ziemi z tysiąc sześćset dziewięćdziesiątego trzeciego roku zrujnowało południowo-wschodnią Sycylię i przez blisko trzydzieści lat mnisi spierali się, czy odbudować go tutaj, czy przenieść wszystko na wzgórze Montevergine.
Zostali... a plac budowy stał się jedną z najdłuższych historii Katanii. Andrea Amato, Antonio Amato, Francesco Battaglia, Stefano Ittar i Carmelo Battaglia Santangelo - wszyscy oni z czasem go kształtowali. Ittar ostatecznie wzniósł wielką kopułę w latach osiemdziesiątych XVIII wieku. Zdjęcie w aplikacji pokazuje, jak wnętrze pochłania odległość, sprawiając, że nawet monumentalne ołtarze wydają się niemal małe w tej ogromnej białej przestrzeni.

A przed Tobą znajduje się fasada, która mówi o bardziej ludzkiej prawdzie. Projekt zmieniał się pięciokrotnie. Ostatecznie mnisi hojnie wydawali na komfort i przepych swojego klasztoru, a z trudem przychodziło im wykończenie tej zewnętrznej ściany. W tysiąc siedemset dziewięćdziesiątym siódmym roku spór prawny z dostawcami kamienia na dobre zatrzymał prace. Dlatego te kolumny pozostają ucięte, jak zdanie przerwane w pół myśli. Jeśli spojrzysz na zdjęcie w aplikacji, ta niekompletność staje się szczególnie wyraźna.

Wewnątrz benedyktyni wypełnili kaplice cennymi marmurami z całych Włoch, zbudowali gigantyczne organy z dwoma tysiącami trzystu siedemdziesięcioma ośmioma piszczałkami, na których mogło grać trzech organistów jednocześnie, a nawet zainstalowali linię południka - marmurowy pasek służący do śledzenia słońca z zadziwiającą precyzją. Późniejsze wieki potraktowały kościół surowo. Państwo włoskie skonfiskowało mienie zakonne w tysiąc osiemset sześćdziesiątym szóstym roku, a bombardowanie latem tysiąc dziewięćset czterdziestego trzeciego roku przeszło przez budynek, poważnie uszkadzając prawy transept, ramię kościoła, które przecina główną halę. Mimo to przetrwał, a w XX wieku stał się również miejskim pomnikiem wojskowym.
Jeśli chcesz zajrzeć do środka później, kościół jest zazwyczaj otwarty codziennie od dziewiątej rano do siedemnastej trzydzieści.
San Nicolò l’Arena stoi tutaj niczym sama Katania: zraniony, uparty i zapierający dech w piersiach swoją wielkodusznością. Gdy będziesz gotowy, przejdź dalej do bibliotek, gdzie miasto gromadzi swoją pamięć cichszym głosem.










