No i cóż... to już koniec naszej wspólnej wędrówki po sercu Rzymu. Przeszliśmy razem przez miejsca, gdzie kamienie mogłyby prowadzić własną kronikę - te same ulice, którymi chodzili poeci, papieże i zwykli mieszkańcy szukający kawałka cienia w letnie południe.
Może Twoje nogi są trochę cięższe niż na początku, ale za to głowa pełniejsza opowieści, a serce... myślę, że choć trochę rozgrzane tą magią, która tu naprawdę wisi w powietrzu. Tak, Rzym nie zawsze jest łatwy - to miasto, które nie przeprasza za to, że jest głośne, chaotyczne i piękne na swój własny, odrobinę niechlujny sposób.
Wiesz, chodząc tutaj razem, łatwo zapomnieć o wszystkim, co czeka za rogiem. Pozwoliliśmy sobie na luksus patrzenia powoli, słuchania kamieni, docenienia detali, które łatwo byłoby przegapić, biegnąc na autobus czy goniąc kolejną atrakcję.
Bardzo dziękuję Ci za Twoją ciekawość i otwartość, za każdy uśmiech pod nosem, kiedy odkrywaliśmy kolejne sekrety tych ulic. Mam nadzieję, że ta przygoda zostanie z Tobą na dłużej - i kto wie, może jeszcze kiedyś wrócisz, żeby odkryć tu coś zupełnie nowego.
No dobrze... Tu się nasze rzymskie rozdziały kończą, ale to tylko kolejny początek. Życzę Ci inspiracji z tej podróży, lekkości w nogach - i, cóż, odrobiny dystansu, jeśli Twój portfel spotka się jeszcze z cenami kawy w centrum.
Do zobaczenia... albo jak mawiają tutaj - arrivederci!


