Proszę bardzo... po lewej widzisz Bibliotekę Casanatense, miejsce, gdzie kurz na księgach to bardziej relikwia niż zaniedbanie. Otwarta w 1701 roku, ta biblioteka powstała, bo kardynał Girolamo Casanate dość dosłownie wziął sobie do serca sprawę “dziedzictwa” - ofiarował swój całkiem niemały księgozbiór, około 25 tysięcy woluminów, razem z pokaźnym spadkiem na poziomie 160 tysięcy ówczesnych skudów. Gdyby to przeliczyć na współczesną kasę... mówimy o kwocie idącej w dziesiątki milionów euro, czyli całkiem sporo na porządną bibliotekę, bez stołu do ping ponga, ale za to z pokaźną kolekcją rękopisów.
Casanate chciał, żeby miejsce to nie zaplątało się w typowe klasztorne intrygi, więc zarząd oddał w ręce dominikanów, tworząc wyrafinowaną, niemal SUPERTAJNĄ komisję „mędrców”. Tu byli teolodzy wyciągnięci prosto z Rzymu, Paryża czy Barcelony... W ramach “działalności kulturalnej” mogli (z przymusu) wałkować Tomizm i nauki św. Tomasza, czyli włoska specjalność wyższych lotów.
Biblioteka miała swoją własną administrację, budżet i... własne dramaty. Każdy biblioteczny “prefekt” liczył się tu niemal tak samo jak papież - każdy z nich przez dekady pilnował ładu, papeterii i nieustających teologicznych debat. Najbarwniejszą postacią był tu chyba Giovanni Battista Audiffredi, bo kierował tym miejscem prawie 40 lat - ponoć potrafił rozróżnić rękopisy po zapachu farby drukarskiej....
W XIX wieku przyszedł czas na kolejną rewolucję - po zjednoczeniu Włoch państwo przejęło bibliotekę. Nowi zarządcy, jak Ignazio Giorgi, dołożyli nowe czytelnie i zadbali o to, by ten skarb nie został zamieniony w elegancki magazynek na stare nuty Paganiniego czy bibliotekę dla szczura archiwalnego.
Dzisiaj Casanatense to naprawdę imponujący zbiór: 400 tysięcy książek, ponad 6000 rękopisów, ponad 2000 inkunabułów - czyli bardzo starych, bardzo cennych książek drukowanych przed 1501 rokiem. Jeżeli marzysz o archiwalnych nutach Paganiniego... właśnie tutaj znajdziesz aż 90 oryginalnych rękopisów mistrza skrzypiec. Jest też archiwum Giovanniego Sgambatiego - włoskiego pianisty, który swego czasu mógłby zapełnić całą salę koncertową już samym ukłonem.
A teraz, jeśli masz ochotę odkryć coś równie fascynującego, jak zbiory tej biblioteki, rusz przed siebie na północ - świątynia Hadriana czeka, tylko 3 minuty spacerem.



