Hej, tu Adam. Witaj w Barcelonie. Za chwilę wejdziesz do miasta, w którym niemal każda cegła ma za sobą próbę ognia... dosłownie: pożary, wojny i ambicję, która nie zna hamulców.
Pod gwar kawiarni i zapach czosnku skrywa się starsze, „zakopane” miasto - antyczne pozostałości, które uparcie trzymają się pod ziemią, mimo ciężaru kolejnych stuleci. A tuż obok średniowiecznych murów wkracza coś zupełnie innego: Ensanche, czyli plan rozbudowy Ildefonsa Cerdy. To regularna, matematyczna siatka ulic, zaprojektowana jak na linijce, żeby miasto mogło oddychać i rosnąć.
Zanim ruszymy: nagranie włączy się samo, gdy będziesz iść, ale możesz też dotknąć „play”, jeśli trzeba. Jeśli wąskie uliczki zaczną mieszać w głowie, odpal mapę w aplikacji - i śmiało pisz na czacie. I pilnuj rzeczy. Barcelona jest piękna, a kieszonkowcy… cóż, grają w lidze światowej.
Startujemy na styku starego i nowego. Kieruj się na Plaça de Catalunya.


