
Spójrz w górę na niebotyczne, spiczaste łuki z kutego żelaza, obramowane okrągłymi panelami z żółtego i niebieskiego witrażu, z dużym, ozdobnym herbem zawieszonym pośrodku, z napisem Mercat Sant Josep La Boqueria.
To największy i najsłynniejszy targ w Katalonii, ogromna przestrzeń oferująca wszystko, od lokalnego mięsa koziego po egzotyczne owoce. Ale pod jasną, nowoczesną sceną kulinarną kryje się dość mroczna historia... historia zrodzona z nagłej przemocy.
W 1835 roku, w miejscu, w którym stoisz, znajdował się klasztor mnichów karmelitów. Tamtego lata wyjątkowo zła walka byków na pobliskiej arenie zapoczątkowała niezwykły łańcuch wydarzeń. Byki były podobno tak małe i oswojone, że rozwścieczony tłum ciągnął martwego byka przez ulice, a ich frustracja szybko przerodziła się w brutalne antyklerykalne zamieszki, powstanie wymierzone w bogactwo i wpływy społeczne kościoła. Tłum otoczył klasztor dokładnie w tym miejscu, podpalając jego ciężkie drewniane drzwi i okna, aby wypłoszyć mnichów ze środka. Lokalna milicja ledwo zdołała uratować duchownych, zanim zostali zabici, ale budynek został całkowicie zrujnowany, co pozwoliło miastu na konfiskatę ziemi i usunięcie gruzów w celu zbudowania publicznego targu.
Możesz dotknąć ekranu, aby sprawdzić zdjęcie porównawcze pokazujące transformację wejścia do La Boqueria na przestrzeni stulecia, ewoluującą od prostszego historycznego placu w wielki, zadaszony targ, który dziś przyciąga miliony turystów.
To tarcie między cieniami przeszłości a nieustannym naciskiem nowoczesnego handlu jest wplecione w samą tkankę tego miejsca. Jeśli ponownie spojrzysz na ekran, zobaczysz zdjęcie wnętrza tej ogromnej, nowoczesnej działalności, która mieści ponad trzysta stoisk pod metalowym dachem dodanym w 1914 roku.
Wiele z tych stoisk jest prowadzonych przez te same rodziny od ponad stu pięćdziesięciu lat. Ale nawet w złotej erze nowoczesnej gastronomii, targ nigdy nie stracił swojego zamiłowania do dramatyzmu. Weźmy na przykład Ramóna Cabau, lokalnego farmaceutę, który stał się dandysem i pomógł spopularyzować kuchnię katalońską. Z nienagannymi garniturami i wąsami, które praktycznie opierały się grawitacji, był ukochanym bywalcem tego miejsca. A potem, pewnego ranka w 1987 roku, od niechcenia przywitał się ze swoimi ulubionymi sprzedawcami, wyciągnął szklankę wody i popełnił samobójstwo, połykając pigułkę z cyjankiem w samym środku zatłoczonych alejek. Ta strata pogrążyła targ w żałobie, która trwała przez lata.
Targ toczy się dalej, wchłaniając każdą tragedię i triumf do swojej codziennej rutyny. Swoją drogą, stoiska są otwarte od poniedziałku do soboty w godzinach od 8:00 do 20:30 i są zamknięte w niedziele.
Idźmy dalej. Skieruj się w dół Rambli w stronę wielkiej opery, a spotkamy się ponownie przy Liceu.






