
Poszukaj szerokiej, jasnej kamiennej fasady wyprofilowanej w ostre, schodkowe kąty, której powierzchnie są ścięte jak złożony papier i zaznaczone głębokimi, zacienionymi spoinami.
Stoisz przed Centrum Cankara (Cankarjev dom), największym centrum kongresowym, konferencyjnym i kulturalnym w Słowenii... a istnieje ono częściowo dlatego, że słynny na całym świecie dyrygent nie mógł znieść skrzypiącego krzesła. W latach 70. rumuński maestro Sergiu Celibidache występował w Filharmonii Słoweńskiej, a następnie publicznie narzekał na „skrzypiące dźwięki” foteli w starym obiekcie, nazywając to narodową hańbą. Nie była to recenzja, którą można by oprawić i powiesić na ścianie. Ale trafiła w czuły punkt. Lokalny polityk zajmujący się kulturą, Mitja Rotovnik, potraktował tę zniewagę na tyle poważnie, że zaczął naciskać na stworzenie sali godnej muzyki symfonicznej, a później został pierwszym dyrektorem tego centrum.
Ironią jest to, że wszyscy zgadzali się, że Lublana potrzebuje centrum kulturalnego... a potem spierali się przez ponad dziesięć lat, podczas gdy wyznaczone miejsce pozostawało opuszczonym dołem. Punkt zwrotny nastąpił w 1978 roku, kiedy Socjalistyczna Republika Słowenii zdecydowała się sfinansować budowę tak czy inaczej, ignorując federalny zakaz z Belgradu dotyczący inwestycji w „działalność społeczną”. W miejscu, gdzie tożsamość musiała być negocjowana w ramach większego państwa, nawet wylanie betonu mogło stać się aktem buntu.
Architektem był Edvard Ravnikar, umysł, który ukształtował większość dzisiejszej nowoczesnej Lublany. Stanął przed delikatnym problemem: jak zbudować coś monumentalnego, nie pozwalając, by zdominowało to panoramę wokół Placu Republiki? Jego rozwiązanie było odważne i niezwykłe... ukrył dużą część konstrukcji pod ziemią. To, co widać nad ziemią, to tylko część bryły; ciężar budynku i większość jego objętości znajdują się pod twoimi stopami, jak kulturowa góra lodowa.
Jego nazwa również niesie ze sobą celowe przesłanie. Ivan Cankar był słoweńskim pisarzem i politykiem socjaldemokratycznym, niegdyś oskarżonym o zdradę przez monarchię habsburską za swój aktywizm. Ravnikar obłożył to miejsce białym kamieniem, co miało nawiązywać do „białej chryzantemy”, ukłonu w stronę wiersza Cankara i symbolu czystości oraz niezłomności. Z przodu stoi pomnik Cankara autorstwa Slavko Tiheca: trzydzieści pionowych lameli - cienkich, pionowych listew - o różnej grubości. Gdy zmieniasz kąt patrzenia, twarz pojawia się i znika, jakby Cankar nie pozwalał się uchwycić. U podstawy znajduje się jego podpis i zdanie: „Moja praca to przeczucie świtu”.
Wewnątrz znajdują się sale nazwane na cześć słoweńskich artystów, ale Sala Gallusa jest tu najważniejsza. Jeśli spojrzysz na zdjęcie sceny w aplikacji, zauważysz skalę zaprojektowaną dla wykonawców światowej klasy oraz górujące z tyłu organy Karla Schuke z Berlina - prawie 8000 piszczałek, cztery manuały, największa inwestycja muzyczna w historii Słowenii. Legendy takie jak Luciano Pavarotti i Martha Argerich chwaliły tutejszą akustykę jako jedną z najlepszych w Europie.
A kryje się tu coś więcej niż tylko architektura. Pod koniec lat 80. te niższe piętra - zbudowane w celu przenoszenia dużych obciążeń - stały się przypominającymi bunkry salami spotkań, w których decyzje o niepodległości Słowenii mogły być podejmowane z nieco większym bezpieczeństwem... i nieco większą tajemnicą.
Za chwilę opuścimy sferę kultury na rzecz spokojniejszego teatru międzynarodowej dyplomacji: Ambasada Włoch znajduje się w odległości około 9 minut spacerem. Ze względów praktycznych Centrum Cankara jest ogólnie otwarte od poniedziałku do piątku w godzinach 11:00-13:00 i 15:00-17:00 i nieczynne w weekendy.



