Spójrz przed siebie na budynek o szarej fasadzie i dużych oknach - to właśnie Rogalands Avis, z wyraźnym napisem nad szerokim wejściem oraz przeszkloną witryną po prawej stronie.
Wyobraź sobie Stavanger pod koniec XIX wieku - gwar na ulicach, stukot kopyt koni na bruku i… nagle pojawia się nowy bohater, gazeta o niezwykłym tytule 1ste Mai! To właśnie tutaj, w tym budynku (choć dawniej gazeciarze nie mieli jeszcze eleganckich biur jak to!), w 1899 roku rozbrzmiewały pierwsze echa drukarskich maszyn. Redaktorem naczelnym był nie kto inny, jak sam Johan Gjøstein, który z pasją większą niż niejedna kawa w Stavanger dopilnował, by głos zwykłych ludzi dotarł do każdego zakątka regionu.
Na początku gazeta wychodziła pomału - raz na tydzień, potem dwa, a później już codziennie! Ale Wojna Światowa nie oszczędziła nikogo, nawet dziennikarzy. W 1940 roku, gdy Norwegią wstrząsały dramatyczne wydarzenia, odważny redaktor Trond Hegna napisał płomienny tekst „Ingen nordmann til salgs!”, co w wolnym tłumaczeniu znaczyło: „Żaden Norweg nie jest na sprzedaż!” Ten artykuł rozeszł się jak świeże bułeczki - nie tylko w kraju, ale nawet w Szwecji czy Londynie! Na ulicach szepczano, ukradkiem podawano sobie egzemplarze. Niestety, za odwagę Hegna trafił do obozu w Grini, a gazeta została na pewien czas zamknięta.
Ale nie bój się, tu historia nie kończy się smutno! Gdy przyszła wiosna 1945 roku, do Stavanger powróciła nadzieja - i gazeta. Ludzie stali w długich kolejkach, by znów móc czytać swoje wiadomości. Trzeba było zaczynać od nowa - żadnych maszyn, żadnych zapasów papieru, tylko entuzjazm i kilka powracających z obozów redaktorów. Pamiętaj, że siła słowa pisanego potrafi przetrwać nawet najgorszą zawieruchę!
W 1955 roku tutejsza gazeta złączyła się z inną z regionu i zmieniła nazwę na… Rogalands Avis! Od tej pory codziennie w Stavanger słychać było trzaskanie gazetowych plików, a dziennikarze biegali z ekspresowym tempem do kawiarni, by wyłapać najnowsze plotki.
Z czasem, po wojnie, na rynku walczyło kilka gazet, ale to Stavanger Aftenblad zostało największym rywalem Rogalands Avis. Gazeta przeżyła swoje złote lata w końcówce lat 60-tych i 70-tych, kiedy liczba wydrukowanych egzemplarzy przekraczała nawet 22 000! Niestety, potem… czytelnictwo zaczęło powoli spadać, co pewnie zmartwiło niejednego kioskarza.
Rogalands Avis nie unikała też kontrowersji - tak było np. w 1987 roku, kiedy to Fremskrittspartiet wystąpiła przeciwko gazecie do sądu za ostre i krytyczne słowa. No cóż, dziennikarze Rogalands Avis zawsze mieli cięty język!
Gazeta przetrwała wszelkie zmiany - była poranną, a nawet na chwilę wprowadziła niedzielne wydania, choć bez wielkiego sukcesu. Przeszła przez ręce różnych właścicieli, aż w końcu trafiła do Mentor Medier, a potem do Amedia. Dopiero w lutym 2024 roku Rogalands Avis wydrukowała ostatni numer - można powiedzieć, że przesadziła z reportażami i… sama stała się historią!
Ale, jak w dobrej bajce, to nie koniec - w połowie 2024 r. wykupiono prawa do tytułu i powstała cyfrowa „RA Stavanger”, by znów w nowoczesnej formie dostarczać świeże newsy mieszkańcom. Dziś nie usłyszysz już tu stukotu drukarskich maszyn, ale kto wie… Może gdy przejdziesz obok, poczujesz ducha tych, którzy przez ponad sto lat tworzyli tę legendę Stavanger.
A teraz, gotowy na kolejną podróż w czasie? Czas ruszać dalej!



