Przed Tobą stoi wykonany z jasnego piaskowca barokowy krzyż z wyraźnie rzeźbioną postacią Chrystusa i reliefem Matki Boskiej u jego podstawy - znajdziesz go tuż przy ścianie budynku, gdzie wyróżnia się jasnością na tle ciemnych cegieł.
Wyobraź sobie, że stoisz tu w 1669 roku, kiedy ulice Koblencji są ciche, a powietrze przesiąknięte ciężkim zapachem strachu i żałoby. Właśnie w tym miejscu, na rogu Löhrstraße i Rizzastraße, przetrwała pamiątka po jednym z najtragiczniejszych okresów miasta - epidemii dżumy. Po wojnach, które zniszczyły Koblencję i niosły śmierć i głód, przyszły lata, w których mieszkańcom przyszło walczyć już nie tylko z biedą, ale również z niewidzialnym wrogiem. Dżuma oraz tyfus raz za razem nawiedzały Koblencję, pustosząc domy, zamieniając ulice w miejsca grozy. Najgorsza fala przyszła tuż przed wzniesieniem tego właśnie krzyża - zmarłych chowano masowo poza murami miasta, niedaleko stąd, pod ziemią, której każdego dnia dotykasz stopami.
Krzyż morowy postawiono w 1669 roku jako niemal niemy krzyk rozpaczy i pamięci o tych, którzy odeszli. Napis był wtedy jeszcze czytelny: „O wy, wszyscy, którzy tędy przechodzicie, zobaczcie, czy jest ból, jak mój ból”. Ta prosta prośba o współczucie sprawia, że zwykły spacer uświadamia nam kruchość życia. Przez wieki krzyż był zapomniany w jednym z koblencjańskich podwórek, niszczony przez czas i pogodę, aż w 2011 roku, dzięki ludziom chcącym ocalić wspomnienia, został odnowiony i ustawiony ponownie tutaj, gdzie mogą go zobaczyć wszyscy mieszkańcy i podróżni zmierzający na dworzec.
Jako zabytek i fragment światowego dziedzictwa UNESCO, krzyż jest dzisiaj nie tylko symbolem żałoby, lecz i przetrwania - świadectwem tego, jak mieszkańcy miasta potrafili zmierzyć się z najczarniejszymi czasami i odnaleźć w nich moc, by pamiętać o przeszłości. Stań na chwilę, poczuj chłód tego piaskowca i pomyśl o tych, którzy kiedyś modlili się tu za swoich bliskich.



