Stoisz właśnie w miejscu, gdzie kiedyś wznosiła się Markenbildchen-Kapelle, niewielka, lecz niezwykle ważna dla mieszkańców Kaplica Matki Boskiej. Cofnijmy się teraz do czasów, gdy południowe przedmieścia Koblencji były tylko polami, łąkami i winnicami. Na tych otwartych przestrzeniach, z dala od miejskiego zgiełku, stały dwa małe domki świętych. Jeden z nich zwano Märker Bildchen - dosłownie, święty obrazek „za miastem”. Drugi, zwany Kaplicą Biednych Grzeszników, był miejscem pochówku tych, których sąd skazał na śmierć. Wyobraź sobie procesje, które szły dawnym krzyżowym szlakiem od Renu do kaplicy na dole wzgórza kartuzów - atmosfera niemal mistyczna, pełna ciszy i modlitwy.
W 1851 roku, gdy stare domki popadły w ruinę, wdowa Saarburg przekazała 200 talarów na budowę nowej kaplicy. Powstał komitet budowy, a mieszkańcy dołożyli resztę kwoty. Sama księżniczka Augusta z Koblencji ofiarowała przedsionek z drewna i szkła, świeczniki i obraz. Kaplicę uroczyście poświęcono 2 lipca. W jej wnętrzu stało cudowne, późnobarokowe przedstawienie Madonny z Dzieciątkiem, otoczonej promienistą aureolą - rzeźba wykonana z drewna około 1720 roku.
Kiedy rozbudowa miasta nabrała tempa, wokół kaplicy powstało rondo i półokrągłe kamienice. Ludzie przybywali tu na procesje, szczególnie w niedzielę Trójcy Świętej, modląc się o błogosławieństwo. Jednak w 1944 roku wszystko uległo dramatycznej zmianie - naloty zniszczyły kaplicę prawie doszczętnie. Ocalało tylko cudowne przedstawienie Madonny, które przeniesiono do kościoła parafialnego św. Józefa. Dziś przypomina o niej tablica z bazaltu przy wejściu do domu Markenbildchenweg 32 - ostatni ślad cichej skarbnicy wiary, która kiedyś tętniła tu życiem.


