Stoisz teraz przed miejscem, gdzie niegdyś dumnie wznosiły się koszary Mainzertor - obiekt, który był sercem obrony pruskiego Koblencji. Cofnijmy się do lat dwudziestych XIX wieku. Wyobraź sobie - zewsząd echo stukotu młotów, błoto, zapach cegły i świeżo rąbanego drewna. Niemal czuć napięcie: miasto oczekiwało inwazji, a mieszkańcy obserwowali, jak powstaje część potężnych fortyfikacji - Twierdza Koblencja i Ehrenbreitstein.
Koszary wyglądały imponująco. Miały aż 138 metrów długości. Centralnie górowała nad nimi brama z dwoma masywnymi, okrągłymi wieżami strażniczymi. Po obu stronach do bramy przylegały dwu- i trzydziestokilkumetrowe skrzydła kasematy, a każdy koniec budynku zamykała potężna wieża z blokhauzem - zarówno obrona, jak i pokaz siły. Do środka nie wchodziło się tak po prostu - trzeba było przekroczyć suchą fosę mostem, co zapewniało dodatkowe bezpieczeństwo.
W 1824 roku pierwsze oddziały wprowadziły się do tej nowoczesnej wówczas budowli - był to batalion, który z czasem przekształcił się w słynny regiment artylerii. Gdy nastał pokój, bramę rozszerzano, przerabiano strzelnice na okna, a w końcu, pod koniec XIX wieku, zburzono cały środkowy segment. Niewielu mieszkańców rozumiało wtedy, że miasto traci nie tylko fragment obrony, lecz także symbol swojej dawnej suwerenności.
Ciekawostką jest, że podczas budowy podziemnego przejścia w latach 60. XX wieku natrafiono na fundamenty tej dawnej bramy. I chociaż dziś nie zobaczysz już monumentalnych murów, pamięć o Mainzertor przetrwała - nawet jedna z okolicznych ulic nosi dziś nazwę „Am Mainzer Tor”. Jeśli będziesz mieć okazję, poszukaj zachowanej tablicy pamiątkowej: wyobrażenie dawnej bramy do dziś fascynuje historyków i mieszkańców. Możesz niemal usłyszeć echa dawnych rozkazów i kroków żołnierzy, którzy stali tu na warcie, pilnując bezpieczeństwa Koblencji.


