Stoisz teraz twarzą w twarz z niezwykłym monumentem, który wzbudzał silne emocje, zanim jeszcze powstał - pomnikiem Karola Marksa w Trewirze. Wokół Ciebie rozciąga się plac Simeonstift, ludzie przechodzą, niektórzy przystają, aby spojrzeć w zadumie. Czujesz ciężar spojrzeń historii, która została tu odlana w brązie.
Statua stanęła tu 5 maja 2018 roku, dokładnie w 200. rocznicę urodzin Marksa, syna tego miasta. Waży aż 2,3 tony i liczy 5,5 metra wraz z wielobocznym, betonowym cokołem obłożonym bazaltowymi płytami. To nie przypadek - 5,5 metra to symboliczny ukłon w stronę 5 maja 1818 roku, daty narodzin filozofa. Na cokole wyraźnie odcięte są pięć krawędzi, z których każda reprezentuje jedno z pięciu kluczowych miast w życiu Marksa: Trewir, Berlin, Hamburg, Paryż i Londyn. Każda z tych metropolii miała szczególne znaczenie dla jego idei i pracy.
Sama postać Marksa ukazana jest w ruchu, z książką w lewej dłoni. To nie tylko detal artystyczny - ten gest symbolizuje nieustanną edukację i rozwój ludzkości. Prawa ręka filozofa sięga do klapy jego długiego płaszcza, a wzrok wpatrzony jest w dal, jakby wybiegał myślą poza granice swoich czasów, być może w przyszłość, którą chciał kształtować. Włosy i płaszcz nadają mu powagi, podkreślając jego mądrość, a zmarszczone czoło świadczy o głębokich troskach.
Warto wiedzieć, że autorem tej statuy jest chiński rzeźbiarz Wu Weishan, członek Komunistycznej Partii Chin. Sama statua jest prezentem od Chińskiej Republiki Ludowej - nie pierwszy to taki gest, bo podobne pomniki trafiły także do innych europejskich miast. Wu Weishan wybrał styl, który łączy europejski realizm z chińskim impresjonizmem, przekładając ducha Marksa nie tylko na wierny obraz fizyczny, ale i na oddanie jego myśli.
Sam proces powstania tego monumentu był pełen napięć i kontrowersji. Przebiegały długie debaty - czy to właściwe, by w zachodnioniemieckim mieście postawić prezent od komunistycznych Chin, wykonany przez artystę wspieranego przez państwo? Niektórzy nazywali ten podarunek nawet „zatrutym prezentem”. Dochodziło do gorących dyskusji w radzie miasta, aż w końcu większość zadecydowała o przyjęciu daru. Koszty produkcji i transportu do Niemiec pokryli Chińczycy, miasto udźwignęło jedynie wydatki związane z fundamentem, brukowaniem i oświetleniem, które wyniosły 39 tysięcy euro ze łącznie 92,5 tysiąca.
Sama ceremonia odsłonięcia była pełna oficjalnych wystąpień - obecni byli między innymi burmistrz, przedstawiciele władz landowych, chiński ambasador, a także autor rzeźby. W tym samym czasie przez miasto przetaczały się protesty, przemarsze i demonstracje. Nie zabrakło także dramatycznych momentów - kilka dni później pojawił się ogień, ktoś podpalił zawieszony na pomniku transparent. Straż pożarna działała błyskawicznie, ale cała sytuacja pokazała, jak bardzo ten monument dzielił społeczeństwo.
Debata wokół pomnika Marksa w Trewirze nie ucichła, przecina ona współczesność i przeszłość, politykę i sztukę. Dla jednych to symbol postępu, walki z kapitalizmem i wyzyskiem, dla innych - bolesne wspomnienie represji stworzonych w imię tych samych idei. Przechadzając się tu teraz, możesz niemal poczuć elektryzującą atmosferę sprzed kilku lat i mieć świadomość, że patrzysz na coś więcej niż zwykły posąg - to ciągle żywy element globalnej debaty historycznej i politycznej.
Ciekawi Cię opis, koszt lub darowizna w ramach chińskiej polityki zagranicznej? Nie wahaj się skontaktować z nami w sekcji czatu, aby uzyskać dodatkowe informacje.



