Stoisz właśnie przed Katolickim Vereinshaus Treviris, miejscem, którego obecność pozostawiła głęboki ślad w krajobrazie Trewiru - nawet jeśli dziś z dawnej świetności pozostały jedynie fragmenty: historyczna brama wejściowa na południowym wschodzie i fragment północnego muru w stylu secesyjnym. Rozejrzyj się wokół - tam, gdzie stoją nowoczesne domy, sklepy i przeszklone pasaże, kiedyś rozbrzmiewały gwarne głosy mieszkańców i odgłosy codziennych spotkań lokalnych społeczności.
Historia tego miejsca sięga znacznie dalej niż sam budynek Vereinshausu. Przed jego powstaniem, już w XIII wieku, w tym punkcie stała posiadłość zamożnej rodziny sędziowskiej - wzmiankowana jako „platea domini Jakobi”. To od tego lokalnego notabla wzięła nazwę cała ulica Jakobsstraße. Samo Vereinshaus powstało dopiero w 1895 roku z inicjatywy wpływowych trierczyków, a ich misja była jasna: zapewnić katolickim stowarzyszeniom, zwłaszcza tym działającym społecznie, bezpieczne schronienie i miejsce do realizacji ich celów. Już na samym początku modernizacje prowadził architekt powiatowy Eberhard Lamberty, a uroczystego poświęcenia dokonał biskup Michael Felix Korum rok później.
Budynek nie był dziełem jednego projektanta. Gdy w 1898 roku położono kamień węgielny pod monumentalną salę koncertową, swoje plany przesłał aż z Berlina architekt August Menken, a projekty dopełniali lokalni specjaliści. Kompleks stanowił zbiór kilku odrębnych budowli - z restauracją, biblioteką i ogromną salą na koncerty, bale i wystawy. Charakterystyczna neorenesansowa fasada z zakrzywionym szczytem z jednej strony i wieżyczką z drugiej odzwierciedlała sąsiedztwo - każda część miała swój unikatowy styl i przeznaczenie.
Już pod koniec XIX wieku Vereinshaus mógł się pochwalić własnym elektrycznym zasilaniem - a to, zanim w Trewirze otwarto jakąkolwiek elektrownię. W podziemiach znajdowały się ogromne piwnice na wino - nawet 1000 beczek i ćwierć miliona butelek gromadzono tutaj, by moselskie trunki mogły trafiać do Rosji, obu Ameryk i na europejskie dwory.
Sercem kompleksu była jednak sala balowa. To tutaj odbywały się wystawne koncerty, maskarady, polityczne debaty i kameralne spotkania. Miejsce słynęło z doskonałej akustyki i efektownych wnętrz - na dwóch piętrach znajdowały się galerie balkonowe, wielkie przeszklenia wpuszczały światło na dekorowane w stylu secesyjnym ściany, a wszystko zwieńczały organy, których brzmienie uznawano za chlubę miasta.
Podczas II wojny światowej, gdy miejskie teatr w Neustraße legło w gruzach, Treviris przejęło rolę kulturalnego serca miasta. To tutaj mieszkańcy przeżywali emocje pierwszych powojennych przedstawień i koncertów. W tym samym miejscu, gdzie nieco później spotykali się socjaliści na wiecu ku czci Marksa i chadekowie podczas partyjnych zjazdów, na początku XX wieku świętowano ostatnie karnawały starego świata. Niekiedy historia dopisywała gorzkie nuty - jak wtedy, gdy NSDAP zakazała używania słowa „katolicki” w nazwie domu, grożąc bojkotu.
Z czasem jednak budynek przestał spełniać oczekiwania - koszty utrzymania rosły, widownia malała, a miasto nie chciało przejąć obiektu. Po roku 1970 opustoszały sale, cichły koncerty, a wbrew protestom mieszkańców podjęto decyzję o wyburzeniu. Ironią losu, miasto właśnie wtedy, w roku 1974, świętowało wpisanie Trewiru na listę Europy jako przykład ochrony zabytków, a tymczasem znikło z mapy jedno z ich największych architektonicznych dzieł.
Dziś po dawnym Vereinshausie została tylko nowoczesna pasaż handlowy z mieszkaniami, który sam przez lata popadał w zapomnienie. W ostatnich latach pojawiła się szansa na nowy początek - miejskie przedsiębiorstwa odkupiły i planują rewitalizację tego miejsca, chcąc przywrócić mu właściwą rangę w życiu Trewiru. Zastanów się przez chwilę, jak zmienia się nasze otoczenie - i jak wiele emocji, historii i dramatów potrafi kryć się za zwykłą fasadą tuż przy ruchliwym przystanku autobusowym.



