Stoisz właśnie przed Muzeum Sztuk Pięknych w Nancy, w samym sercu miasta, u boku Place Stanislas. Spójrz na klasyczną fasadę tego pawilonu, zaprojektowaną przez Emmanuela Héré dla króla Stanisława Leszczyńskiego. Wyobraź sobie ruchliwe XVIII-wieczne miasto: stukot kopyt koni rozbrzmiewający o bruk, dźwięki rozmów, krzyki przekupek niosące się wśród eleganckich kamienic. Trudno uwierzyć, że pod twoimi stopami kryją się dawne fortyfikacje Nancy, a w podziemiach muzeum-resztki XV-wiecznego bastionu Haussonville.
Muzeum, które widzisz, narodziło się w czasach wielkiego zamętu. Jego początki sięgają burzliwej rewolucji francuskiej, gdy rozgniewany tłum wdzierał się do kościołów i pałaców, a dobra kościelne oraz majątki arystokracji, uciekającej przed gilotyną, przechodziły w ręce państwa. To z tych przejęć powstały pierwsze kolekcje muzeum. Wśród dzieł, które zainaugurowały zbiory Nancy, znalazły się perełki-między innymi „Zwiastowanie” Caravaggia czy kopia „Wesela w Kanie Galilejskiej” autorstwa Claude’a Charles'a dla miejscowego klasztoru.
Podczas panowania Napoleona, kiedy jeszcze dźwięk salw armatnich nie ucichł po podpisaniu pokoju z Austrią, do Nancy trafiły skarby bezcenne: 30 obrazów z samego Luwru, w tym dzieła dawnych mistrzów francuskich z XVII i XVIII wieku. Jak gdyby to była gra o życie i śmierć, muzeum wielokrotnie zmieniało lokalizację: od piwnic uniwersytetu, przez opuszczone kaplice, aż wreszcie osiadło na dobre w pawilonie na Place Stanislas w 1936 roku.
Architektura tego miejsca to opowieść o nieustannej przemianie. Pierwotny pawilon z XVIII wieku zyskał nowe skrzydło, wzniesione przez duet Jacques i Michel André; betonowa klatka schodowa w stylu art déco, chłodno-mleczna i geometryczna, prowadzi zwiedzających ku sztuce nowoczesnej. We współczesnym skrzydle, otwartym w 1999 roku, rozbrzmiewa echo młotków archeologów, którzy wydobywali sekrety ukryte pod budynkiem, a czyste światło wpada przez wielkie okna galerii.
Spacerując po muzeum, dotkniesz niemal każdej epoki. Od dramatycznych obrazów renesansowych i manierycznych, ukazujących męczeństwo świętych, poprzez portret kardynała o surowej twarzy Corneille’a de Lyon, aż po monumentalną „Przemienienie” Rubensa i migotliwe krajobrazy Moneta. Są tutaj dzieła malarzy z Lotaryngii, w tym prace Émile’a Frianta, w których można poczuć szorstką codzienność życia prostego ludu.
Jest też miejsce dla rzeczy nieoczywistych: ogromna kolekcja szkła Daum, mieniąca się kolorami niczym skarb piratów w lochach muzeum. Nie sposób przeoczyć galerii poświęconej Jeanowi Prouvé, pionierowi nowoczesnego designu, której ekspozycja mebli, makiet i oryginalnych projektów mogłyby z powodzeniem trafić na plan filmu science fiction - wprowadzając atmosferę lekkiego zdziwienia i zachwytu.
Tutejszy Gabinet Sztuki Graficznej to prawdziwy labirynt papieru: niemal 15 tysięcy rycin i rysunków, od drobnych karykatur i portretów tworzonych w kawiarniach przez tętniących życiem artystów, po dzieła Mistrzów Starych jak Delacroix, Watteau czy Ingresa. Co ciekawe, długo na grafiki patrzono z pobłażaniem; część kolekcji sprzedawano by powiększyć bardziej cenione zbiory malarstwa olejnego!
Nie brakuje tu wątków tajemniczych: niezwykła kolekcja sztuki japońskiej, ofiarowana przez żonę Charlesa Cartier-Bressona, była przez dziesięciolecia ukryta przed wzrokiem publiczności, aż do 2011 roku, gdy wreszcie zobaczyła światło dzienne. Oto parawany, zbroje samurajów, ceramiczne kimona-każdy przedmiot szepta historie odległych krain.
Muzeum Sztuk Pięknych w Nancy to miejsce, gdzie czas nie stoi w miejscu. Zbiory nieustannie się rozwijają, a kolejne pokolenia opiekunów i mecenasów sztuki dokładają własne cegiełki do tej niekończącej się budowli pamięci i wyobraźni. Jeśli czujesz w powietrzu delikatny zapach papieru, farby i szkła, to znak, że historia tego miejsca żyje dalej-dzięki ludziom, dla których sztuka to sprawa zawsze aktualna.
Aby zagłębić się w architekturę i muzealnictwo, zbiory lub zarządzanie kulturą i polityką kulturalną, po prostu wrzuć swoje zapytanie w sekcji czatu, a ja udzielę więcej informacji.



