Z przodu zobaczysz niewielki, prostokątny plac otoczony równo przyciętymi rzędami starych lip oraz, dokładnie na środku, okazałą barokową fontannę z obeliskiem zwieńczonym postacią grającą na trąbce - to Place d’Alliance, którą łatwo rozpoznasz kierując wzrok na jej spokojne, harmonijne fasady i centralny wodotrysk.
Znajdujesz się w miejscu niezwykle spokojnym, niemal odizolowanym od miejskiego zgiełku. W XVIII wieku tętniło tu zupełnie inne życie - nie było ani fontanny, ani eleganckich kamienic. Wyobraź sobie huk rozbieranych murów miejskich w 1698 roku - ostatni bastion Saint-Jacques znikał pod młotami robotników, odsłaniając teren, na którym książę Leopold I założył później ogród warzywny. Ten ogród, pełen zapachu ziemi i szeptów ogrodników, był świadkiem wielu zmian, zanim w 1751 roku Stanislas Leszczyński, dawny król Polski i jedyny w swoim rodzaju mecenas, zarządził tu budowę nowego miejskiego placu.
Stojąc tu, patrzysz na dzieło architekta Emmanuela Héré, który z pietyzmem zaprojektował plac zgodny z zamysłem Stanisława. Pierwotnie miał nosić imię św. Stanisława i nawet widniał tak na pierwszych szkicach. Jednak spokój tej przestrzeni kryje ciekawe zwroty akcji. Szybko, w 1756 roku, plac przemianowano na Place d’Alliance na cześć traktatu sojuszniczego Francji z Austrią. Ten dokument historyczny zbliżył monarchię Ludwika XV i cesarzową Marię Teresę - a dla Stanisława był powodem do dumy, bo przecież Austrią rządził były książę Lotaryngii, z którego rąk sam Leszczyński dzierżył swe księstwa lotaryńskie.
Centralnym punktem placu jest fontanna autorstwa Cyfflégo, która miała pojawić się na Place de la Carrière, lecz ostatecznie upiększyła właśnie to miejsce. Zobacz, jak trzech brodatych starców symbolizujących Skaldę, Mozę i Ren, przelewają wodę z alegorycznych dzbanów do kamiennego basenu. Ich wygięte sylwetki i przepych rzeźby to wyraźny ukłon w stronę rzymskich fontann Berniniego. Na szczycie obelisku z trębaczem zwróć uwagę na zdobiony medalion z dewizą „Perennæ Concordiæ Fœdus Anno 1756” - pamiątka wieczystego przymierza. Na fontannie wyczytasz również zwięzłe sentencje łacińskie, które celebrują jedność i triumf zgody nad waśniami.
Plac ma harmonijne, uporządkowane proporcje: ledwie 80 na 60 metrów, co sprawia, że wydaje się kameralny mimo klasycznego układu. Do dziś otaczają go dwa rzędy starych lip, niektóre sadzone w 1763 roku. Jednak nawet wśród tych cichych drzew nie zawsze panowała sielanka - podczas protestów w 2012 roku kilka lip padło ofiarą siekier, lecz zostały później starannie odtworzone.
Przy placu stoją niemal identyczne fasady hoteli - stonowane i eleganckie, projektował je sam Héré według jednego wzoru. Większość wnętrz była w gestii kupców i arystokratów, którzy je zamieszkiwali, lecz same ściany frontowe - i bogato zdobione balustrady Jeana Lamoura - były finansowane przez Stanisława. W jednym z tych budynków miała swoją siedzibę lokalna filia Banku Francji od połowy XIX wieku. Inny, Hôtel d’Alsace, został strawiony przez ogień podczas dramatycznego pożaru w 1782 roku - wyobraź sobie panikę, przekrzykiwania tłumu i brzęk wiader z wodą, gdy robotnicy na dachu próbowali bezradnie ugasić ogień.
Plac d’Alliance, razem z Place Stanislas i Place de la Carrière, tworzy unikalny zespół urbanistyczny wpisany na listę światowego dziedzictwa UNESCO. To nie tylko arcydzieło architektury, ale i świadectwo ambicji oświeconych władców Lotaryngii. Spójrz wokół: nie ma tu pompatycznego przepychu, raczej surowa elegancja, harmonijna cisza i ulotna pamięć wydarzeń, które zmieniały losy Nancy - od politycznych sojuszy po nocne pożary i ciężką pracę rzemieślników.



